Zarządzanie kryzysowe w firmie

Zarządzanie kryzysowe w firmie

Aktualna sytuacja epidemiologiczna odbija się negatywnie nie tylko na naszym zdrowiu, ale także na gospodarce, o czym większość z nas już się boleśnie przekonała – albo przekona się w najbliższym czasie. I praktycznie nie ma tu znaczenia czy przedsiębiorca prowadzi kawiarnię, fabrykę nakrętek czy kancelarię rachunkową – koronawirus SARS-CoV-2 uderzy we wszystkich, bezpośrednio lub na zasadzie domina.

Mądry Polak przed szkodą

Jeżeli przedsiębiorstwo szczęśliwie ominęła pierwsza fala skutków pandemii, to najwyższa pora na zaplanowanie działań ekonomicznych i prawnych przygotowujących je na czas pełen bezprecedensowych wyzwań i trudnych decyzji.

Wszechstronne badanie ogólnej kondycji przedsiębiorstwa (due diligence) warto zacząć od analizy finansowej: struktury kosztów stałych i oczekiwanych przychodów, kontroli stanu istniejących zobowiązań krótko i długo-terminowych (w tym pożyczek i kredytów). Osobnym zadaniem będzie przegląd struktury zatrudnienia i spraw kadrowo-płacowych.

Analiza typu due diligence nie może się obyć bez oceny stanu stricte prawnego, która skupi się na kontraktach obecnie realizowanych przez firmę. Obszarem zainteresowania powinny być przede wszystkim terminy płatności, kary umowne, czy zabezpieczenia umów (weksle, hipoteki, zastawy), a także okresy i warunki ich wypowiadania.

Dopiero świadomy swojej sytuacji finansowej i prawnej przedsiębiorca będzie mógł podjąć się skutecznej restrukturyzacji.

A co, jeżeli kryzys już zapukał do drzwi w firmie?

W sytuacji gdy przedsiębiorstwo zaczyna już odczuwać skutki recesji, należy podjąć faktyczne działania restrukturyzacyjne. W zależności od siły uderzenia kryzysu i odporności organizacji na perturbacje, do wyboru mamy: pozasądowe aktywności sanacyjne, sądowe postępowanie restrukturyzacyjne oraz – ostatecznie– upadłość. Tym przedsiębiorcom, którzy odrobili zadanie domowe i przygotowali się do restrukturyzacji będzie łatwiej podjąć sprawnie kroki dające wymierne efekty ekonomiczne.

W pierwszej kolejności należy przygotować listę „zbytecznych” umów i sukcesywnie je wypowiadać lub renegocjować, tak aby pozostawić ich funkcjonowanie jedynie w niezbędnym zakresie. Dalej, trzeba podjąć rozmowy z kluczowymi wierzycielami celem prolongaty spłat lub rozbicia ich na raty. W określonych sytuacjach można wysuwać dalej idące żądania, np. obniżenia czynszu najmu w przypadku prowadzenia lokalu gastronomicznego, który z uwagi na pandemię koronawirusa został pozbawiony klientów. Należy bowiem pamiętać, że mamy do czynienia z tak zwaną nadzwyczajną zmianą stosunków prawnych, legitymującą do skorzystania z dobrodziejstwa klauzuli rebus sic stantibus (art. 357(1) Kodeksu cywilnego). Niestety – czego w tym momencie nie można przemilczeć – wyżej powołaną regułę prawną ma prawo zastosować jedynie sąd, który o zasadności powołania się na klauzulę rozstrzygnie prawdopodobnie już po wygaśnięciu zagrożenia epidemiologicznego.

Poza relacjami B2B pozostają należności publicznoprawne takie jak podatki czy składki na ubezpieczenia pracowników. Także tu prawo daje możliwości racjonalnej gospodarki finansami: przedsiębiorcy mogą się ubiegać o rozłożenie na raty zaległości podatkowych (układy ratalne z Urzędem Skarbowym), bądź odroczenia płatności składek ZUS. W tym też zakresie ustawodawca intensywnie pracuje nad pakietem udogodnień dla przedsiębiorców. Mając na uwadze obszerność samych projektów ustaw (ponad 300 stron) i fakt, że na moment publikacji niniejszego artykułu (31 marca 2020 r.) nie została zakończona ścieżka legislacyjna, rekomendacja konkretnych rozwiązań na tym etapie obciążona byłaby dużym ryzykiem. Pomimo presji czasu, warto wstrzymać się do momentu uchwalenia zmian i ukazania się obszerniejszych specjalistycznych analiz.

W dużej części firm gros ponoszonych kosztów stanowią wydatki pracownicze. Aby minimalizować potencjalne straty, pracodawcy mogą wysyłać pracowników na zaległe urlopy, zlecać pracę zdalną. Dalej, przepisy prawa pracy pozwalają deklarować przestój zakładu pracy, skutkujący (co do zasady) obniżeniem wynagrodzeń nawet o 40%. Tam, gdzie relacja pracodawca – pracownik na to pozwoli, strony dla wspólnego dobra będą negocjować obniżki wynagrodzeń lub wymiaru czasu pracy. Tam, gdzie zabraknie konsensusu, pracodawcy będą musieli uciekać się do redukcji zatrudnienia. To ostatnie nie będzie jednak takie proste. Polskie prawo staje po stronie pracownika i chroni go przed zwolnieniami (inaczej rzecz ma się np. w USA, gdzie pracownika można zwolnić z dnia na dzień, skutkiem czego tylko w ciągu ostatniego tygodnia marca liczba bezrobotnych wzrosła tam o ponad 3 miliony osób).

Nawet pomimo podjęcia wszystkich opisanych wyżej kroków, może się zdarzyć, że przedsiębiorcy i tak przyjdzie zmierzyć się z sytuacją braku środków na część wymagalnych roszczeń. Zapewne zada sobie wtedy pytanie: czy płacić tylko niektórym wierzycielom, czy może wszystkim po równo (w wersji radykalnej: wszystkim po równo nie płacić)? Czy selektywny wybór wierzycieli nie niesie za sobą ryzyka odpowiedzialności karnej przewidzianej w art. 302 Kodeksu karnego? Otóż wcale nie musi. Jeżeli tylko racjonalna gospodarka płatnościami nie ma na celu pokrzywdzenia pozostałych wierzycieli, a jedynie ratowanie przedsiębiorstwa, takie działanie nie będzie groziło sankcją.

Gdy „domowe” metody zawiodą, musimy się zdać na ustawowe rozwiązania – postępowanie restrukturyzacyjne albo upadłościowe. Już jednak samo złożenie dokumentacji otwierającej postępowanie nasuwa trudności. O ile w przypadku upadłości wystarczy, aby we właściwym czasie został złożony wniosek do sądu by uchronić członków zarządu od odpowiedzialności za zobowiązania spółki, to w przypadku postępowań restrukturyzacyjnych niezbędne jest, aby we właściwym czasie zostało wydane postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo postanowienie o zatwierdzeniu układu (w zależności od rodzaju postępowania). Powyższe powoduje, że w praktyce równolegle składa się dwa odrębne wnioski. Z uwagi na obszerność tematu – szczegółom tych postępowań należałoby poświęcić osobny artykuł, a może i książkę.

Na koniec warto podzielić wątpliwością, czy w dobie powszechnego kryzysu gospodarczego polski wymiar sprawiedliwości sprosta liczbie składanych wniosków restrukturyzacyjnych i upadłościowych. W całej Polsce jest 30 wydziałów właściwych do rozpoznania tych spraw, w których pracuje około 200 sędziów. Prawników mogących pochwalić się wpisem na listę doradców restrukturyzacyjnych jest niewiele ponad 1.000. Po drugiej stronie mamy ponad 2.500.000 przedsiębiorców, a to i tak nie wszyscy którzy mogą złożyć wniosek o wszczęcie tych postępowań.

Wobec tego tym bardziej warto podjąć zawczasu wszelkie możliwe działania, aby uchronić reprezentowany podmiot przed koniecznością ogłaszania upadłości. Powszechna nadgorliwość w sięganiu od razu po najsurowsze środki może doprowadzić do sparaliżowania sądów, a tym samym do dalszych negatywnych konsekwencji dla całej gospodarki. Polskie prawo oferuje bardzo dużo mechanizmów pozwalających na samodzielną restrukturyzację przedsiębiorstwa. Przed poddaniem się – upewnijmy się czy na pewno wszystkie je wykorzystaliśmy.

Autor: Krzysztof Słupiński

radca prawny
Kontakt
Rojkowicz Skoblenko i Partnerzy
Kancelaria Radców Prawnych

ul. Halicka 9
31-036 Kraków
tel. + 48 519 635 514 mail: office@rspartners.pl
NIP: 6762513511
REGON: 365376343
KRS: 0000636836